Wywiad: W Trzebini będzie Przystań Drugiej Szansy. Pomoc znajdą tu nie tylko psy i koty

Obraz do artykułu: Wywiad: W Trzebini będzie Przystań Drugiej Szansy. Pomoc znajdą tu nie tylko psy i koty

FOT. FB/Przystań Drugiej Szansy

To nie ma być kolejne miejsce ograniczające się do przyjmowania bezdomnych psów i kotów. „Przystań Drugiej Szansy” w Trzebini ma pomagać również rannym ptakom i innym dzikim zwierzętom, a z czasem być może także koniom. Pomysłodawczyni projektu Ewa Sierka opowiedziała nam, jak ma wyglądać ośrodek, kto będzie leczył jego podopiecznych, skąd mają pochodzić pieniądze na utrzymanie i czy przy Przystani rzeczywiście mogą pracować osadzeni z pobliskiego Zakładu Karnego. Zapytaliśmy też o możliwe obawy mieszkańców i o to, dlaczego potrzebna jest kolejna inicjatywa, skoro w regionie działają już organizacje pomagające zwierzętom. Zapraszamy do przeczytania wywiadu i śledzenia, jak projekt przechodzi w realizację. 15 października będzie oficjalne przedstawienie projektu!

Zbiórka na budowę „Przystani Drugiej Szansy” trwa. Jej internetowy cel ustalono na 900 tys. zł, natomiast cała planowana inwestycja ma kosztować ponad 3 mln zł. Projekt zakłada powstanie schroniska dla bezdomnych zwierząt połączonego z zapleczem umożliwiającym pomoc rannym dzikim zwierzętom. Link do zbiórki znajdziecie w komentarzu!

Przystań planowana jest na terenie w sąsiedztwie Zakładu Karnego w Trzebini. Inicjatorzy przedsięwzięcia uzyskali zgodę PKP na dzierżawę działki. Kolejnym krokiem ma być przygotowanie szczegółowej koncepcji potrzebnej do podpisania umowy i prowadzenia dalszych prac.

FOT. FB/Przystań Drugiej Szansy

Na liście planowanych elementów znalazły się m.in. gabinet weterynaryjny, woliery dla ptaków i gołębniki, izolatki dla chorych zwierząt, kociarnie, domki dla psów z wybiegami, ośrodek rehabilitacji dzikich zwierząt oraz strefa edukacyjna. Inwestycja ma jednak powstawać etapami.

FOT. FB/Przystań Drugiej Szansy

O szczegóły zapytaliśmy Ewę Sierkę, pomysłodawczynię „Przystani Drugiej Szansy”.

To będzie miejsce otwarte dla wolontariuszy, mieszkańców i wszystkich osób, którym los zwierząt nie jest obojętny. Dziękujemy wszystkim, którzy wierzą w tę inicjatywę, wspierają nas i pomagają nam spełnić to marzenie.

Skąd pomysł na stworzenie Przystani, skoro działa już tak wiele fundacji i organizacji lokalnie?

To jedno z podstawowych pytań dotyczących nowej inicjatywy. Organizacji i osób pomagających zwierzętom nie brakuje. Ewa Sierka podkreśla jednak, że pomysł na Przystań nie powstał po to, by z nimi konkurować.

„Pomysł nie wynika z chęci konkurowania z istniejącymi fundacjami, schroniskami czy organizacjami. Wręcz przeciwnie - chcemy stworzyć miejsce, które będzie uzupełnieniem istniejącego systemu pomocy zwierzętom”.

Za projektem stoją doświadczenia zdobywane podczas dotychczasowej pomocy zwierzętom, szczególnie dzikim ptakom. Jak tłumaczy pomysłodawczyni, coraz częściej problemem nie jest brak człowieka gotowego do interwencji. Trudność zaczyna się później - gdy uratowane zwierzę trzeba gdzieś bezpiecznie umieścić, zapewnić mu właściwe warunki, leczenie i czas potrzebny na dojście do zdrowia.

„Coraz częściej spotykamy się z sytuacjami, w których problemem nie jest brak osób chcących pomóc, ale brak odpowiedniego miejsca, infrastruktury i zaplecza. „Przystań Drugiej Szansy” ma być miejscem, w którym zwierzę będzie mogło zostać przyjęte, zabezpieczone, poddane koniecznej pomocy weterynaryjnej i rehabilitacji, a jeżeli będzie to możliwe – przygotowane do powrotu do środowiska naturalnego.”.

Jednocześnie miejsce ma zapewniać opiekę zwierzętom bezdomnym oraz takim, które wymagają dłuższego pobytu.

„Nie chcemy być kolejną organizacją działającą wyłącznie interwencyjnie. Chcemy stworzyć zaplecze, które pozwoli tę pomoc prowadzić w sposób uporządkowany i długofalowy”.

Czy pojawiły się już pierwsze głosy przeciwko powstaniu Przystani?

Pomysłodawczyni podkreśla, że projekt ma być prowadzony spokojnie i transparentnie.

„Każda większa inwestycja może budzić pytania czy wątpliwości i jesteśmy gotowi na rozmowę zarówno z mieszkańcami, jak i instytucjami”.

Inicjatorzy projektu chcą informować, jakie zwierzęta będą przebywały na terenie ośrodka, jak zostanie on zabezpieczony oraz jakie rozwiązania zostaną zastosowane, aby ograniczyć możliwe niedogodności.

„Nie chcemy podejmować decyzji ponad głowami mieszkańców. Chcemy wyjaśniać, jak Przystań będzie funkcjonowała, jakie będą zasady bezpieczeństwa, jakie zwierzęta będą tam przebywały i w jaki sposób będziemy ograniczać ewentualną uciążliwość”.

Na profilu na FB możemy też przeczytać:

Ogromnie cieszy nas fakt, że naszą inicjatywę wspiera Burmistrz, który dostrzega potrzebę stworzenia takiej przestrzeni i pozytywnie podchodzi do powstania miejsca, które będzie służyć zwierzętom oraz mieszkańcom.

Czy osadzeni z Zakładu Karnego mieliby swój udział w funkcjonowaniu Przystani Ostatniej Szansy?

Bliskość Zakładu Karnego w Trzebini nie jest bez znaczenia. Zapytaliśmy wprost, czy osoby odbywające tam karę rzeczywiście mogą zostać zaangażowane w funkcjonowanie Przystani.

Takie rozmowy już były prowadzone, ale Ewa Sierka wyraźnie rozdziela prace pomocnicze od opieki wymagającej wiedzy i odpowiedzialności za zwierzę.

„Rozmawialiśmy o możliwości współpracy i zaangażowania osób osadzonych w pracach pomocniczych, oczywiście w zakresie dopuszczonym przez przepisy i po uzgodnieniu z odpowiednimi służbami”.

Osadzeni nie mieliby leczyć zwierząt ani samodzielnie podejmować decyzji dotyczących ich opieki.

Jeśli współpraca zostanie formalnie uzgodniona, może obejmować prace porządkowe, gospodarcze i remontowe, a także pomoc przy przygotowywaniu oraz utrzymywaniu infrastruktury.

Inicjatorka projektu widzi w tym również możliwość nadania takiej pracy wymiaru resocjalizacyjnego.

„Uważamy, że byłoby to wartościowe również z punktu widzenia resocjalizacji. Człowiek może zrobić coś dobrego i zobaczyć konkretny efekt swojej pracy”.

Nie jest to jednak przesądzone rozwiązanie. Ewentualne zaangażowanie osadzonych będzie uzależnione od przepisów oraz uzgodnień z właściwymi służbami.

Czy do Przystani będą trafiały również konie?

Na wstępnym palnie widać zagrodę dla koni, dlatego spytaliśmy czy będą to bardzo stare konie przechodzące na emeryturę, czy zwierzęta ratowane przed śmiercią/rzezią?

Ewa Sierka zaznacza jednak, że nie będzie to miejsce przeznaczone dla każdego konia, którego właściciel nie chce już utrzymywać.

„Jeżeli w Przystani znajdzie się miejsce dla koni, będą to przede wszystkim zwierzęta wymagające pomocy - uratowane przed złymi warunkami, porzuceniem, cierpieniem lub takie, które ze względu na wiek czy stan zdrowia potrzebują bezpiecznego miejsca”.

Pomysłodawcy nie zakładają również, że już na początku działalności będą mogli przyjąć dużą liczbę tych zwierząt.

Część dla koni jest planem na dalszy etap. Jej rozwój będzie zależał od możliwości finansowych, dostępnej powierzchni oraz przygotowania właściwej infrastruktury.

„Nie chcemy tworzyć miejsca, do którego będą trafiały przypadkowe zwierzęta tylko dlatego, że ktoś nie chce się już nimi zajmować”.

Jak duża będzie Przystań i ile zwierząt będzie mogła przyjąć?

Na tym etapie nie ma jednej liczby określającej docelową liczbę podopiecznych. Nie jest to przeoczenie. Ewa Sierka tłumaczy, że twórcy projektu świadomie nie chcą składać takich deklaracji przed przygotowaniem całej infrastruktury.

Przystań będzie rozwijana etapami.

Pierwszym zadaniem będzie przygotowanie oraz ogrodzenie terenu. Następnie ma powstać podstawowe zaplecze pozwalające przyjmować i zabezpieczać zwierzęta. W tej części przewidziano m.in. zaplecze weterynaryjne, woliery dla ptaków oraz izolatki dla zwierząt wymagających odosobnienia.

Kolejne etapy mają przynieść rozwój części dla kotów i psów oraz dalszą rozbudowę infrastruktury rehabilitacyjnej. Dopiero docelowo planowana jest część dla koni i innych zwierząt wymagających specjalistycznej pomocy.

„Nie chcemy budować wszystkiego jednocześnie, ponieważ najważniejsze jest dla nas bezpieczeństwo zwierząt i możliwość zapewnienia im właściwej opieki”.

Pomysłodawcy mają już przygotowane założenia oraz koncepcję zagospodarowania terenu. Ostateczna liczba zwierząt będzie jednak wynikała z powierzchni, możliwości infrastruktury i wymogów weterynaryjnych.

Najważniejsze ma być to, ilu podopiecznym rzeczywiście będzie można zapewnić odpowiednie warunki.

„Nie chcemy dzisiaj podawać jednej sztywnej liczby podopiecznych, ponieważ będzie ona wynikała z rzeczywistej powierzchni, możliwości infrastruktury, wymogów weterynaryjnych oraz przede wszystkim z tego, ilu zwierzętom będziemy w stanie zapewnić właściwą opiekę”.

Czy gmina albo powiat dołożą pieniądze do budowy?

Koszt całego przedsięwzięcia szacowany jest na ponad 3 mln zł, dlatego jednym z naszych pytań było finansowanie inwestycji. Czy poza zbiórkami inicjatorzy liczą na pieniądze gminy lub powiatu?

Ewa Sierka odpowiada jednoznacznie, że na obecnym etapie nie jest to zakładany model.

„Na ten moment nie zakładamy, że budowa Przystani będzie finansowana przez gminę czy powiat”.

Projekt ma opierać się przede wszystkim na własnych działaniach inicjatorów, darowiznach, zbiórkach, sponsorach, partnerach biznesowych, grantach i działalności charytatywnej.

Pomysłodawczyni podkreśla przy tym jeszcze jedną rzecz.

„Nie chcemy przerzucać kosztów budowy i utrzymania Przystani na mieszkańców”.

Poszukiwanie partnerów już trwa i pojawiły się pierwsze firmy, które zdecydowały się pomóc. Są to Górka Cement oraz firma KOKO z Dulowej, która sfinansowała budowę woliery.

Jesteśmy bardzo wdzięczni za to wsparcie, ponieważ dla nas jest ono czymś więcej niż pomocą finansową czy rzeczową. Pokazuje, że lokalne firmy dostrzegają potrzebę stworzenia miejsca, które będzie służyło zwierzętom i mieszkańcom całego regionu.

Trwają rozmowy z kolejnymi potencjalnymi partnerami, ale Ewa Sierka nie chce podawać ich nazw przed formalnym potwierdzeniem współpracy.

Jednocześnie Przystań nie ma zostać uzależniona od jednego dużego sponsora.

„Chcemy stworzyć szeroki model finansowania, w którym będą uczestniczyć firmy, osoby prywatne, darczyńcy, wolontariusze, grantodawcy oraz osoby wspierające nasze zbiórki”.

Jaki będzie obszar działania i zasięg Przystani Drugiej Szansy?

Chcemy, aby Przystań miała charakter przede wszystkim regionalny. - mówi Ewa Sierka

Ośrodek nie ma ograniczać pomocy wyłącznie do zwierząt znalezionych na terenie jednej gminy. Jeśli pojawi się zgłoszenie z sąsiedniej miejscowości lub powiatu, a Przystań będzie miała warunki do przyjęcia zwierzęcia, jej zespół chce reagować.

Szczególnie istotne ma to być w przypadku dzikich zwierząt, które nie mają właściciela, a po zranieniu czy wypadku wymagają szybkiej pomocy.

„Jeżeli zwierzę będzie wymagało pomocy, a my będziemy mieli możliwość jej udzielenia, będziemy chcieli reagować również na zgłoszenia z okolicznych miejscowości i powiatów”.

W przyszłości inicjatorzy chcą współpracować nie tylko z mieszkańcami, ale również z samorządami, służbami, lekarzami weterynarii, fundacjami oraz innymi organizacjami zajmującymi się ochroną zwierząt.

Kto będzie leczył dzikie zwierzęta?

To pytanie ma szczególne znaczenie, bo pomoc rannemu dzikiemu zwierzęciu wymaga innych warunków niż opieka nad bezdomnym psem czy kotem.

Ewa Sierka podkreśla, że Przystań nie zamierza zastępować lekarzy weterynarii.

„Nie zakładamy, że leczenie będzie prowadzone przez osoby bez odpowiednich kwalifikacji”.

Na miejscu ma powstać zaplecze pozwalające przyjąć i zabezpieczyć zwierzę. Diagnostyka, leczenie oraz zabiegi będą prowadzone przy współpracy z lekarzami weterynarii posiadającymi odpowiednie kompetencje.

Przyjmowanie dzikich zwierząt oznacza również konieczność spełnienia wymogów związanych z ich przetrzymywaniem, leczeniem i rehabilitacją. Przystań zamierza współpracować w tym zakresie z właściwymi organami ochrony przyrody.

Co ważne, celem nie będzie tworzenie miejsca, w którym dzikie zwierzęta pozostają już na stałe.

„Naszym celem nie jest przetrzymywanie dzikich zwierząt. Jeżeli zwierzę będzie mogło wrócić do natury, chcemy je do tego przygotować i wypuścić w odpowiednim miejscu i czasie”.

Przystań ma więc zapewnić pomoc w okresie, kiedy zwierzę nie jest jeszcze zdolne do samodzielnego funkcjonowania. Jeżeli leczenie i rehabilitacja zakończą się powodzeniem, finałem ma być powrót na wolność.

Skąd będą pieniądze na utrzymanie obiektu przez kolejne lata?

Zebranie pieniędzy na budowę nie kończy finansowych potrzeb projektu. Wręcz przeciwnie - po uruchomieniu ośrodka zaczną pojawiać się stałe wydatki związane z karmieniem zwierząt, leczeniem i funkcjonowaniem całego zaplecza.

Ewa Sierka przyznaje, że jest to jeden z najważniejszych elementów planowania.

„Sama budowa to dopiero początek. Dlatego już na etapie planowania myślimy o modelu, który pozwoli Przystani funkcjonować przez wiele lat”.

Założenie przewiduje kilka źródeł finansowania:

  • darowizny osób prywatnych,
  • zbiórki publiczne,
  • sponsorów i partnerów biznesowych,
  • granty i konkursy,
  • 1,5 proc. podatku, jeśli będzie to możliwe po uzyskaniu odpowiedniego statusu organizacji,
  • działalność sklepu charytatywnego,
  • akcje społeczne i wydarzenia charytatywne,
  • stałą współpracę z firmami i osobami wspierającymi projekt.

Sklep charytatywny działa przy ul. 29 Listopada w Chrzanowie. Mieszkańcy mogą przekazywać tam rzeczy, które nadają się do ponownego wykorzystania. Dochód z ich sprzedaży wspiera przedsięwzięcie.

Z kolei internetowa zbiórka na budowę Przystani ma cel wynoszący 900 tys. zł. Pieniądze mają zostać wykorzystane na przygotowanie i ogrodzenie terenu, zakup kontenerów i budynków modułowych, budowę wolier, wybiegów i pomieszczeń dla zwierząt, wyposażenie gabinetu weterynaryjnego oraz zakup materiałów budowlanych i potrzebnego sprzętu.

Model finansowy ma być rozproszony. Pomysłodawczyni nie chce sytuacji, w której przyszłość całego ośrodka zależy od jednej firmy, jednej zbiórki czy jednego źródła pieniędzy.

Dlaczego „Przystań Drugiej Szansy”?

Na koniec zapytaliśmy o samą nazwę. W tym przypadku odpowiedź Ewy Sierki jest krótka.

„Bo właśnie o drugą szansę chodzi”.

Za tym jednym zdaniem kryje się właściwie cały pomysł na przyszły ośrodek.

Chodzi o ranne zwierzę znalezione na ulicy. Ptaka, który wypadł z gniazda. Porzuconego psa lub kota. Starego konia, którego nikt już nie chce, a także zwierzę skrzywdzone przez człowieka.

„Chcemy stworzyć miejsce, w którym takie zwierzę nie będzie kolejnym problemem do rozwiązania, ale żywą istotą, której po prostu trzeba pomóc”.

Ewa Sierka podkreśla też, że Przystań nie ma być projektem zamkniętym wokół jednej osoby czy grupy.

„I bardzo zależy nam na tym, żeby nie była to wyłącznie nasza Przystań. Chcemy, żeby była miejscem tworzonym wspólnie - przez mieszkańców, wolontariuszy, firmy, lekarzy weterynarii, samorządy i wszystkich ludzi, którym los zwierząt nie jest obojętny”.

Przed „Przystanią Drugiej Szansy” pozostaje jeszcze długa droga. Część pomysłów, jak współpraca z Zakładem Karnym czy przyszła przestrzeń dla koni, zależy od kolejnych uzgodnień, pieniędzy i możliwości infrastrukturalnych. Projekt ma być rozwijany etapami, tak aby liczba przyjmowanych zwierząt odpowiadała możliwościom zapewnienia im właściwej opieki.

Więcej konkretów poznamy 15 października. Właśnie na ten dzień Ewa Sierka i osoby zaangażowane w przedsięwzięcie zapowiedziały prezentację oficjalnego projektu „Przystani Drugiej Szansy”. Wtedy ma zostać pokazane, jak dokładnie zaplanowano to miejsce i jakie funkcje znajdą się na jego terenie.

Już wiadomo, że koncepcja wykracza poza samo schronisko. W planach są m.in. domki dla psów z wybiegami, kociarnia, miejsce dla królików i innych małych zwierząt, woliery dla ptaków, drugi sklep charytatywny, sala edukacyjna oraz przestrzeń dla mieszkańców i wolontariuszy. Przystań ma również służyć projektom społecznym i edukacyjnym.

wiadomosciwadowice_kf
Serwisy Lokalne - Oferta artykułów sponsorowanych

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji